Od 10 października UE ogranicza PFHxA w kosmetykach. Co się zmienia?
Wodoodporny tusz, pomadka, która nie znika po kawie, podkład „na cały dzień”. Za tą trwałością stoją czasem związki fluoru z grupy PFAS, nazywane „wiecznymi chemikaliami”. 10 października 2026 r. kończy się dla branży kosmetycznej okres przejściowy unijnego ograniczenia jednego z nich: kwasu perfluoroheksanowego (PFHxA) i substancji, które się do niego rozkładają.
Co dokładnie wchodzi w życie?
Ograniczenie wprowadziło rozporządzenie Komisji (UE) 2024/2462, które zmienia załącznik XVII do rozporządzenia REACH. Obowiązuje od 10 października 2024 r., ale producenci kosmetyków dostali 24 miesiące na dostosowanie receptur i łańcuchów dostaw. Ten czas właśnie się kończy.
Limity dla kosmetyków wprowadzanych do obrotu po tej dacie:
- poniżej 25 ppb (części na miliard) łącznie dla PFHxA i jego soli,
- poniżej 1000 ppb łącznie dla substancji pokrewnych PFHxA, czyli takich, które mogą się do niego rozkładać.
Ta sama data obowiązuje odzież i obuwie dla konsumentów, papierowe opakowania do żywności (np. pudełka po pizzy) oraz mieszaniny konsumenckie, takie jak impregnaty w sprayu. Na tekstylia inne niż odzież przewidziano termin w 2027 r., a na niektóre piany gaśnicze jeszcze późniejsze.
Dlaczego właśnie PFHxA?
PFHxA często zastępował PFOA, dawno już objęty ograniczeniami. Okazało się jednak, że „zamiennik” też jest problemem. Według unijnych komitetów naukowych PFHxA jest bardzo trwały i łatwo przemieszcza się w wodzie, przez co trafia do wody pitnej i ścieków. Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) uznał też, że PFHxA prawdopodobnie wchłania się przez skórę. Pracę nad ograniczeniem rozpoczęły w 2019 r. Niemcy, a Komisja Europejska ocenia, że alternatywy są dostępne, a koszty zmian będą niewielkie w porównaniu z korzyściami dla zdrowia i środowiska.
Gdzie w kosmetykach kryją się PFAS?
Związki PFAS cenione są za odporność na wodę i zdolność tworzenia filmu na skórze. Dobrze pokazało to badanie Uniwersytetu Notre Dame opublikowane w 2021 r. w Environmental Science & Technology Letters. Naukowcy sprawdzili ponad 200 kosmetyków z USA i Kanady pod kątem fluoru, który wskazuje na obecność PFAS. Wysoki poziom wykryto w około połowie podkładów, produktów do oczu, ust i tuszy do rzęs. Najczęściej dotyczyło to wodoodpornych maskar i trwałych pomadek. Spośród 29 produktów zbadanych dokładniej każdy zawierał co najmniej cztery różne PFAS, a tylko na etykiecie jednego z nich PFAS figurowały w składzie.
Trzeba jednak oddzielić fakty od obaw. Nowe przepisy dotyczą konkretnej podgrupy PFAS, a nie wszystkich związków fluoru. Badanie z Notre Dame objęło rynek północnoamerykański, a wykrycie fluoru nie mówi jeszcze, ile substancji przenika do organizmu z danego produktu.
Co to oznacza dla Ciebie?
- Nie musisz wyrzucać kosmetyków. Przepisy dotyczą produktów wprowadzanych na rynek, a ich przestrzeganie jest obowiązkiem producentów.
- Zwróć uwagę na produkty „long-lasting” i „waterproof”. To właśnie w nich PFAS pojawiały się najczęściej. Jeśli zależy Ci na ograniczeniu kontaktu z tymi związkami, sprawdzaj skład i wybieraj marki, które jasno deklarują brak PFAS.
- Uważaj szczególnie z okolicą oczu i ust. Badacze zwracają uwagę, że substancje z produktów nakładanych w tych miejscach mogą zostać połknięte, wchłonięte przez skórę lub kanaliki łzowe albo wdychane.
- Traktuj z dystansem obietnice „free from”. Etykieta bez PFAS to deklaracja producenta. Zgodność z limitami kontrolują nadzór rynku i odpowiedzialni za produkt.
Jeśli masz skórę wrażliwą lub skłonną do podrażnień i chcesz świadomie dobrać kosmetyki kolorowe, warto skonsultować skład z dermatologiem lub kosmetologiem.







0









