Retinol od lat uchodzi za jeden z najlepiej przebadanych składników przeciwstarzeniowych, ale wiele osób rezygnuje z niego z powodu zaczerwienienia, łuszczenia i pieczenia skóry. Dlatego coraz częściej na etykietach kosmetyków naturalnych i wegańskich pojawia się bakuchiol – składnik pochodzenia roślinnego, nazywany „naturalną alternatywą retinolu”. Na popularność tego składnika zwraca uwagę m.in. tegoroczny przewodnik kosmetyczny brytyjskiego Vegetarian Society. Sprawdziliśmy, ile w tych obietnicach nauki, a ile marketingu.
Czym jest bakuchiol?
Bakuchiol to związek z grupy merterpenów fenolowych, pozyskiwany z rośliny Psoralea corylifolia, znanej w medycynie ajurwedyjskiej i chińskiej. Co ciekawe, pod względem budowy chemicznej nie przypomina retinoidów. Skąd więc porównania do retinolu? Z badań laboratoryjnych wynika, że może on wpływać na ekspresję genów w komórkach skóry w podobny sposób jak retinol. To właśnie ten mechanizm sprawił, że zaczęto go określać mianem „funkcjonalnego odpowiednika” witaminy A.
Najważniejsze badanie: bakuchiol kontra retinol
Najczęściej cytowane jest randomizowane, podwójnie zaślepione badanie opublikowane w British Journal of Dermatology. Wzięły w nim udział 44 osoby, które przez 12 tygodni stosowały krem z 0,5% bakuchiolu (dwa razy dziennie) albo krem z 0,5% retinolu (raz dziennie). Postępy oceniano na podstawie zdjęć twarzy w wysokiej rozdzielczości, a przebarwienia i zaczerwienienie oceniał dermatolog, który nie wiedział, kto stosował który preparat.
Wyniki? W obu grupach zmniejszyła się powierzchnia zmarszczek i nasilenie przebarwień, a różnice między preparatami nie były istotne statystycznie. Osoby stosujące retinol częściej zgłaszały jednak łuszczenie i pieczenie skóry. Autorzy uznali bakuchiol za obiecującą, lepiej tolerowaną alternatywę.
Fakty kontra marketing
Brzmi świetnie, ale warto zachować proporcje. Przegląd systematyczny opublikowany w Journal of Cosmetic Dermatology objął 29 publikacji na temat bakuchiolu – tylko siedem z nich to badania kliniczne z udziałem ludzi, a większość stanowiły prace przedkliniczne. Wyniki sugerują korzystny wpływ na trądzik, oznaki fotostarzenia i przebarwienia, jednak autorzy jasno piszą, że potrzebne są dalsze badania.
Dla porównania retinol ma za sobą dziesięciolecia badań. Hasło „działa jak retinol” jest więc uproszczeniem: bakuchiol wypadł porównywalnie w jednym niewielkim badaniu, ale nie oznacza to, że go zastąpi w każdej sytuacji. Warto też pamiętać, że naturalne pochodzenie nie gwarantuje braku reakcji – w literaturze opisano przypadek kontaktowego zapalenia skóry po jego użyciu. Brakuje także wystarczających danych dotyczących stosowania bakuchiolu w ciąży, mimo że niektóre marki reklamują go jako bezpieczny dla przyszłych mam.
Co to oznacza dla Ciebie?
- Jeśli Twoja skóra źle znosi retinol, bakuchiol może być rozsądną opcją do wypróbowania – w badaniu powodował mniej podrażnień.
- Nie oczekuj cudów po kilku dniach. Efekty w badaniu oceniano po 12 tygodniach regularnego stosowania.
- Sprawdzaj stężenie. W badaniu klinicznym użyto 0,5% bakuchiolu – jeśli producent nie podaje stężenia, trudno porównać produkt z wynikami badań.
- Zrób próbę uczuleniową na niewielkim fragmencie skóry, zwłaszcza przy skórze wrażliwej.
- W ciąży i podczas karmienia piersią nie kieruj się wyłącznie hasłami reklamowymi – ze względu na brak danych lepiej zapytać lekarza.
Jeśli zmagasz się z trądzikiem, przebarwieniami lub nasilonymi oznakami starzenia, przed wprowadzeniem nowego składnika aktywnego warto skonsultować się z dermatologiem lub kosmetologiem, który dobierze pielęgnację do potrzeb Twojej skóry.



