Przejdź do treści
Kosmetyka naturalna

Kosmetyki z odpadów spożywczych. Co naprawdę kryje się za hasłem „upcycling”?

Korzonki słodu z browaru, liście winorośli czy pestki owoców coraz częściej trafiają do kosmetyków. Wyjaśniamy, czym jest upcycling w pielęgnacji i jak odróżnić rzetelną deklarację od marketingu.

Karolina Wójcik
Redakcja cosmetologia.pl
3 min czytania
Kosmetyki z odpadów spożywczych. Co naprawdę kryje się za hasłem „upcycling”?

Fusy z kawy w peelingu to już klasyka. Teraz do laboratoriów kosmetycznych trafiają też korzonki słodu z browarów, liście winorośli pozostałe po winobraniu i pestki owoców z tłoczni soków. Na początku października hiszpański producent surowców Provital przedstawił składnik do pielęgnacji włosów otrzymywany z resztek po warzeniu piwa. To dobra okazja, żeby sprawdzić, co oznacza modne hasło „upcycled” i ile jest w nim nauki, a ile opowieści dla klienta.

Czym jest upcycling w kosmetyce?

Upcykling to przetwarzanie materiałów, które zwykle uznaje się za odpad lub produkt uboczny, w coś o większej wartości. W kosmetyce chodzi głównie o pozostałości przemysłu spożywczego: wytłoki, łuski, pestki, liście czy młóto browarniane. Często sprzedaje się je tanio jako paszę dla zwierząt albo po prostu wyrzuca.

Warto wiedzieć, że nie istnieje prawna ani ogólnobranżowa definicja „upcyklingowego” składnika kosmetycznego. Istnieją dobrowolne certyfikaty, np. Upcycled Certified, który od 2021 roku obejmuje też kosmetyki i produkty do higieny osobistej. Taki znak potwierdza pochodzenie surowca, ale nic nie mówi o działaniu kosmetyku na skórę czy włosy.

Przykład z browaru: białko z korzonków słodu

Nowy składnik Provital, Kromboost, powstaje z korzonków słodu jęczmiennego, które zostają po produkcji piwa rzemieślniczego. Surowiec poddaje się hydrolizie enzymatycznej, czyli rozbija na mniejsze cząsteczki, peptydy i polifenole, a następnie wzbogaca seryną. To aminokwas naturalnie obecny w keratynie włosa, który wiąże wodę. Według producenta peptydy tworzą film na łusce włosa, a mniejsze cząsteczki wnikają głębiej i wzmacniają włókno.

Producent podaje imponujące liczby, m.in. lepszą retencję koloru włosów farbowanych i mniejsze łamanie po wielokrotnym prostowaniu w 230°C. Trzeba jednak pamiętać o trzech rzeczach. Po pierwsze, testy wykonano ex vivo, czyli na pasmach włosów poza głową, a nie na ludziach. Po drugie, są to badania samego dostawcy, a artykuł w prasie branżowej był oznaczony jako treść promowana. Po trzecie, niektóre wartości, np. „redukcja łamania o 152%”, trudno zinterpretować bez znajomości metodologii.

Czy odpady spożywcze mają realną wartość dla skóry?

Tu nauka daje solidniejsze podstawy. Przegląd opublikowany w „Frontiers in Sustainable Food Systems” wskazuje, że młóto browarniane, które stanowi około 85% odpadów branży piwowarskiej, zawiera związki fenolowe o działaniu przeciwutleniającym. Ich potencjalne zastosowanie w kosmetykach jest przedmiotem badań. Podobnie jest z ekstraktami z pestek winogron czy liści oliwnych.

Pochodzenie z odpadu nie czyni jednak składnika lepszym ani gorszym. O skuteczności decydują stężenie, forma i badania gotowego produktu. Składnik z recyklingu musi też spełniać te same wymogi bezpieczeństwa co każdy inny.

Marketing czy realna zmiana?

Krytycy zwracają uwagę, że w przypadku małych marek wpływ upcyklingu na środowisko jest trudny do zmierzenia. Pojawiają się też pytania, czy można nagle ogłosić „upcyklingowym” składnik stosowany od lat. Od 27 września 2026 roku w UE stosuje się przepisy dyrektywy 2024/825, które zakazują ogólnikowych deklaracji środowiskowych bez dowodów oraz przypisywania korzyści całemu produktowi, gdy dotyczą tylko jednego jego elementu. Hasła o upcyklingu również powinny dać się udowodnić.

Co to oznacza dla Ciebie?

  • Napis „upcycled” to informacja o pochodzeniu surowca, a nie o skuteczności kosmetyku.
  • Szukaj konkretów: z jakiego surowca powstał składnik, w jakiej części produktu się znajduje i czy deklarację potwierdza niezależny certyfikat.
  • Wyniki badań „ex vivo” lub „in vitro” to dopiero wstęp. Bardziej przekonujące są testy z udziałem ludzi.
  • Jeśli masz wrażliwą skórę lub alergie, czytaj skład tak samo uważnie jak przy każdym innym kosmetyku. Naturalne ekstrakty też mogą uczulać, a w razie wątpliwości warto skonsultować się z dermatologiem lub kosmetologiem.

Źródła

Podziel się

Karolina Wójcik

Karolina Wójcik – redaktorka portalu Cosmetologia.pl. Codziennie śledzi świat kosmetologii i urody: nowe substancje aktywne, zabiegi kosmetyczne, trendy w medycynie estetycznej, kosmetykę naturalną i produkty bio. Tłumaczy naukę o skórze prostym językiem, tak żeby z każdego tekstu dało się wyciągnąć coś dla siebie. Oddziela fakty od marketingu i zawsze podaje źródła.

Przeczytaj także