W połowie października amerykańskie media obiegła wiadomość: do sklepów w USA trafiły pierwsze kremy z nowym filtrem przeciwsłonecznym, pierwszym od ponad ćwierć wieku. Chodzi o bemotrizinol. Dla Amerykanów to nowość, ale w Europie ten składnik jest stosowany od lat i niewykluczone, że masz go już w swojej kosmetyczce. Sprawdzamy, co to za filtr i jak go znaleźć na etykiecie.
Co zmieniło się w USA?
W Stanach Zjednoczonych filtry przeciwsłoneczne są regulowane jak leki bez recepty, a lista dopuszczonych substancji od dawna się nie zmieniała. 10 czerwca 2026 roku amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) wydała ostateczną decyzję, która dopisuje bemotrizinol do tej listy. Zaczęła obowiązywać 9 sierpnia, a w październiku pierwsze produkty trafiły na półki.
FDA uznała bemotrizinol za „ogólnie uznany za bezpieczny i skuteczny” w stężeniu do 6%, w preparatach o szerokim spektrum ochrony, dla dorosłych i dzieci od 6. miesiąca życia. Wykluczono pudry i aerozole z gazem nośnym; dozwolone są m.in. kremy, balsamy, żele, sztyfty oraz spraye z pompką. Według Associated Press agencja przeanalizowała badania z udziałem ponad 500 osób: wchłanianie składnika przez skórę było niemal niewykrywalne, a codzienne stosowanie przez trzy tygodnie nie wywoływało podrażnień ani reakcji alergicznych.
W tym samym okresie FDA cofnęła dopuszczenie oksybenzonu, ponieważ okazało się, że przenika on przez skórę w większym stopniu, niż wcześniej sądzono.
Dlaczego bemotrizinol jest ceniony?
To filtr chemiczny (organiczny), który chroni jednocześnie przed promieniowaniem UVA i UVB. Nie zostawia też białych smug typowych dla wielu filtrów mineralnych. Eksperci cytowani przez AP podkreślają, że jest wyjątkowo stabilny. Nowojorska dermatolożka dr Jennifer Stein zauważa, że nie jest to składnik, na którym konsumenci będą testowani jako pierwsi, bo ma za sobą dziesięciolecia stosowania.
Warto jednak oddzielić fakty od marketingu. Hasło „pierwszy nowy filtr od 25 lat” dotyczy wyłącznie rynku amerykańskiego. Jeśli chodzi o środowisko, unijne analizy wskazują na ograniczone dowody toksyczności dla środowiska, ale potrzebne są dłuższe badania.
A jak jest w Europie?
W Unii Europejskiej bemotrizinol znajduje się na liście dopuszczonych filtrów UV (załącznik VI do rozporządzenia 1223/2009). Maksymalne stężenie w gotowym kosmetyku wynosi 10%, a więc więcej niż w USA. Opinia naukowa, na której opiera się ten limit, pochodzi z 1999 roku. Na europejskich etykietach składnik nie występuje jednak pod nazwą „bemotrizinol”, tylko jako Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine. W handlu znany jest też jako Tinosorb S.
Co to oznacza dla Ciebie?
- Nie musisz szukać „nowości z USA”. Wiele kremów z filtrem dostępnych w Polsce może już zawierać ten składnik.
- Czytaj skład INCI. Szukaj nazwy Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, jeśli zależy Ci na stabilnym filtrze o szerokim spektrum.
- Jeden składnik nie robi całego kremu. Liczy się podana na opakowaniu wartość SPF, ochrona przed UVA i to, czy produkt nakładasz regularnie i w odpowiedniej ilości.
- Prostota wygrywa. Dermatolodzy przypominają, że podstawą pielęgnacji jest łagodny preparat myjący, krem nawilżający i filtr o SPF co najmniej 30.
- Skóra wrażliwa lub skłonna do alergii? Wybór preparatu z filtrem warto skonsultować z dermatologiem lub kosmetologiem.



